Nadajnik telefonii komórkowej, osiedle Dziubków

Odsłony: 4568

Mieszkańcy domków jednorodzinnych na os. Dziubków i Szafera z niepokojem obserwują, jak za ich oknami, na niskim, dwupiętrowym budynku rośnie maszt telefonii komórkowej. Nadajnik jest już prawie gotowy i lada dzień zacznie działać.


Zaskoczenie mieszkańców
Mieszkańcy osiedli o budowie masztu nic nie wiedzieli.
- Prace zaczęły się 3 tygodnie temu, a sama wieża powstała dosłownie na naszych oczach, w 3 godziny - wspominają. Kiedy zobaczyli, co się dzieje, zaczęli  oskarżać najbliższych sąsiadów, że na pewno posiadali informacje o planowanej inwestycji, że jakieś zawiadomienia do nich przychodziły, ale z jakichś przyczyn przed resztą  je ukryli. - Nikt nie spodziewał się, że budowa jest możliwa bez zgody i powiadomienia nas,  mieszkańców osiedli - mówią. A jednak... Wprowadzone rok temu w życie przepisy nie przewidują konieczności powiadamiania o tego typu działaniach.

Strach przed promieniowaniem
-To miało być  spokojne, zdrowe i estetyczne miejsce, idealne do wychowywania dzieci. Mówiono, że osiedle ma być sypialnią Mielca. Teraz boimy się o nasze zdrowie, ale i ceny nieruchomości, bo - jak wiadomo - bliskość wieży znacznie je obniży – skarżą się mieszkańcy. Jeden sąsiad ma w planach sprzedaż działki i martwi się, że w obecnej sytuacji nie uda się mu jej sprzedać po dobrej cenie. - Dlaczego mam być stratny?- pyta.  Najbardziej boli ludzi lokalizacja wieży, dosłownie między ich domami, w pobliżu szkoły, przedszkoli, żłobka i przychodni lekarskiej. -Zazwyczaj podobne maszty, jeśli powstają w miastach, sytuowane są na dachach najwyższych, kilkunastopiętrowych budynków, natomiast w tym przypadku jest to budynek zaledwie dwupiętrowy, podczas gdy tuż obok znajdują się niemal dwa razy wyższe bloki. Czy promieniowanie nie będzie przez to większe? - zastanawiają się wspólnie.
-Niektórzy specjaliści twierdzą, że narażanie się na promieniowanie przez więcej niż pół godziny dziennie dramatycznie zwiększa ryzyko zachorowania na raka mózgu. Tymczasem nam funduje się takie promieniowanie 24 godziny na dobę - z przerażeniem opowiadają właściciele domków. Martwią się o sąsiadów posiadających wszczepiony rozrusznik serca, mających zakaz noszenia przy sobie i korzystania z telefonów komórkowych. - Ludzie ci mogą mieć  jeszcze większe problemy zdrowotne - kontynuują zdenerwowani.
Mieszkańcy nie wiedzą również, jak promieniowanie wpłynie na działanie urządzeń domowych.  -Zazwyczaj w pobliżu masztów telefonii komórkowej nie da się normalnie korzystać z domowego sprzętu RTV oraz bezprzewodowego internetu, ze względu na częste zakłócenia w pracy tych urządzeń.

Stanowisko właścicielki
Właścicielka budynku, na którym jest stawiany maszt telefonii komórkowej, niechętnie rozmawia z redakcją na ten temat. - Umowę z firmą Centertel podpisałam już w 2009 roku. Wszystkie niezbędne badania były w tym czasie wykonane. Gdyby to mogło przynieść negatywne skutki dla zdrowia mieszkańców, to nikt nie pozwoliłby  postawić tego masztu – mówi.

A co na to ci, co wydali zgodę?
- Inwestor zgłosił do starostwa wykonanie robót  budowlanych polegających na montażu masztu telefonii komórkowej na budynku przy ul. Raciborskiego, myśmy je przyjęli. Żadne postępowanie dodatkowe, np. badania oddziaływania masztu na środowisko, nie było prowadzone, gdyż z przedłożonego przez firmę opracowania wynikało, że nie zostaną  przekroczone żadne normy pól elektromagnetycznych - wyjaśnia Wiesław Magda z Wydziału Ochrony Środowiska. Moc nadajników będzie bardzo mała, a kierunek wiązek promieniowania ściśle określony i na pewno będzie przebiegał ponad głowami mieszkańców i w nikogo bezpośrednio nie uderzy - dodaje.  - Fakt uruchomienia nadajnika operator sieci Orange musi zgłosić do starosty powiatu mieleckiego, przedkładając własne badania natężenia pól elektromagnetycznych, abyśmy mogli sprawdzić, czy normy ze zgłoszenia są zachowane. Później kontrole natężenia, bez powiadamiania inwestora, będzie przeprowadzać co jakiś czas Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Nie jest więc możliwa zmiana natężenia na większe, gdyż za takie działania są duże kary. Zgłoszenie jest na dzień dzisiejszy nie do ruszenia, ale mieszkańcy z naszej strony na pewno otrzymają odpowiedź.

Wola walki
- Dlaczego właśnie nas to musiało spotkać? Po co budować wieżę w okolicy, w której nie ma żadnych problemów z zasięgiem? Na dachu budynku, który wcale nie jest najwyższy w okolicy? – pytań jest wiele.
Ludzie nie mają zamiaru się poddać. – Będziemy protestować. Nie chcemy tego masztu u siebie – mówią zdenerwowani.  Mieszkańcy mieleckich osiedli  zebrali podpisy pod wnioskiem o usunięcie masztu i skierowali go do Starostwa Powiatowego oraz do prezydenta Mielca. - Czekamy na odpowiedź. Mamy nadzieję, że głos i wola ponad 130 osób spośród najbliższych sąsiadów zostaną wzięte pod uwagę.

Agata Tołstow
źródło:korso.pl